wtorek, 22 kwietnia 2014

1. "Zagubiona"

 Obudziłam się spocona i zmęczona, jakby po jakimś ciężkim wysiłku.  Nie wiem jak to się stało ale byłam w... szpitalu. "Kurde co się stało" pierwsza myśl pojawiła się w mojej obolałej głowę, a potem za nią nią następnie i następne "Co ja zrobiłam" "Był wypadek" "Ile tu leże" "Czy ktoś wie, że tu jestem". Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, zauważyłam że byłam sama nie licząc pewnego mężczyzny kolo 20 siedzącego na krześle obok mojego łóżka. Miał zamknięte oczy i spokojny oddech, spał, wiec mogłam go dobrze pooglądać. Miał na sobie biały T-shirt w serek do tego czarną skórzaną kurtkę oraz czarne spodnie. Spojrzałam w górę na jego twarz i... bałam się, nie wiem czemu ale wewnątrz miałam uczucie, że coś mi zrobił. Chciałam się dowiedzieć czemu się go boje, ale im bardziej o tym myślałam tym mniej wiedziałam.  Skupiłam się na tym jak wygląda, może coś mi wpadnie do głowy. Miał pięknie zarysowany kształt twarzy, kilkudniowy zarost i ciemne włosy na żelu, które opadły mu na czoło co sprawiło ze wyglądał jak nastolatek. Gdy przestałam się patrzyć na ideał siedzący kilka centymetrów ode mnie,zaczęłam się rozglądać po pokoju. Nie był jak jeden z tych biednych szpitali których nie stać by kupić żarówkę,wręcz przeciwnie, aparatura podpięta do mnie byłam czysta i wyglądał jakby ktoś ją dopiero co kupił. Po prawej znajdowało się ogromne okno z widokiem na miasto, na wprost mnie była komoda z drewna obrabiana czystym złotem po obu stronach, nad nią wisiał wielki telewizor, obramowany... złotem, czy to jest w ogóle dopuszczalne, żeby w szpitalu było złoto?... nagle poczułam że ktoś złapał mnie za rękę, obróciłam głowę i zobaczyłam najbardziej hipnotyzujące oczy na całym świecie. Uśmiechnął się do mnie tym swoim śnieżno białym uśmiechem, a ja usłyszałam szybsze pikanie na monitorze. Cholerstwo pokazało jak bardzo spięta byłam. Nie wiem czy to przez to że tonęłam w jego oczach a jego ręką była na mojej, czy przez to że się go bałam.
-Witaj piękna, martwiłem się.- powiedział uwodzicielskim tonem, i nagle jak fala gorąca wszystko wróciło, wszystkie nie przespanie noce, wylane łzy, puste obietnice, wszystko co miało kiedyś jakiś sens.
-Z..z....Zayn? - Zapytałam drżącym głosem. -C.. Co ty t.. tutaj r..robisz?
-Przyleciałem do Ciebie, nie cieszysz się?- nagle posmutniał, ale już po sekundzie nie było tego widać. Boże jak ja nienawidziłam tej jego pokerowej twarzy.
-N.. Nie, J.. Ja tylko - odchrząknęłam lekko - Nie, ja tylko nie wiem po co tu przyleciałeś.
-No jak to po co? Żeby zobaczyć moja dziewczynę.- uśmiechnął się i zbliżył na niebezpieczną odległość.
-Nie jestem twoja dziewczyną! - Krzyknęłam - Nie po tym co mi zrobiłeś. - Dodałam szeptem. Czułam, że moje oczy zaczynają mnie drapać od łez, lecz nie mogłam pozwoli by on je zobaczył. za często je widział. Obrzuciłam głowę w drugą stronę.
-Wyjdź,- Powiedziałam najbardziej spokojnym głosem na jaki było mnie stać w tej chwili. Nie wiem jak mi się to udało bo miałam ochotę rzucić się na niego i wydrapać mu te śliczne oczka w których się kiedyś zakochałam.
Skończ idiotko, to było KIEDYŚ teraz go nienawidzisz, pamiętasz jak cie skrzywdził, twoich bliskich, przez niego prawie zabiłaś człowieka. Ogarnij się.Moja podświadomość znowu się odezwała.
-C... Co?- Był zszokowany. Mam cie dupku! Co nie spodziewałeś się że tak to się skończy, hym?
Myślałeś, że wskoczę w twoje ramiona i będę się cieszyć, że wielki pan Zayn Malik przypomniał sobie o mnie? Nie tym razem.
-POWIEDZIAŁAM WYJDŹ! - Krzyknęłam obracając się w jego stronę. Cały smutek który czułam wcześniej zastąpiła nagle złość.
-TO JA TU PRZYJEŻDŻAM Z DRUGIEGO KOŃCA ŚWIATA, ROBIĘ PRZERWĘ Z KONCERTAMI, A TY MI SIĘ TAK ODPŁACASZ NIEPOSŁUSZNA SUKO?!!!!- Jego oczy pociemniały, nigdy nie widziałam go tak złego, bałam się go, była noc, nikogo tu nie ma, mógłby mnie zabić.
Jaja sobie robisz? Ten skurwiel kazał Ci zabić człowieka, dawał narkotyki. ten człowiek Cię zgwałcił! Nie może Cię bardziej skrzywdzić. Śmierć będzie dla ciebie wyzwoleniem.
Jak zwykle moja pieprzona podświadomość miała racje. Postawie się mu, nawet jakbym miał mi coś zrobić.
-NIE PROSIŁAM CIĘ O TO! NIGDY O NIC CIE NIE PROSIŁAM, BYŁEŚ DLA MNIE KIMŚ, A TERAZ NIE CHCE CIE ZNAĆ. WIĘC WYPIEPRZAJ Z TEGO POKOJU ALBO POWIEM WSZYSTKIM CO MI ZROBIŁEŚ. -Widziałam strach w jego oczach. O tak słonko jestem do tego zdolna. Nic nie mówiąc wstał z krzesła i wyszedł. przed zamknięciem drzwi, wsunął głowę i powiedział.
-To jeszcze nie koniec suko.  - Wyszedł, nareszcie, opadłam na łóżko i myślałam co to miało znaczyć "to jeszcze nie koniec". Przecież wraca do Londynu, do tego swojego pieprzonego zespołu, ja wyjeżdżam do LA za tydzień do pracy, wiec tak to jest kurwa koniec!